INTERNET
Google kończy właśnie 10 lat, a w nadchodzących spróbuje wsadzić Microsoft z siodła, którym dla firmy Billa Gatesa był i pozostaje rynek programów komputerowych.
Jak na firmę, która z niekonwencjonalnych zachowań uczyniła swoją wizytówkę, zeszłotygodniowa prezentacja pierwszego telefonu komórkowego Google'a przebiegła zwyczajnie, wręcz nudno. Były prezentacje, przemówienia i ani słowa o tym, na co czekali wszyscy - wzmianki o konkurencji z Microsoftem. Modelem Gl, stworzonym we współpracy z siecią T-Mobile i tajwańskim producentem HTC, Google zaczyna jednak swój romans ze światem telefonii komórkowej, w którym Microsoft rozpycha się już od kilku lat. A to oznacza kolejną fazę wojny między dwoma gigantami informatyki.Google wchodzi bowiem wr obszary rynku, na których karty niepodzielnie rozdaje od lat firma Billa Gatesa, czyli w sektor programów. Koncern Larry'ego Page'a i Sergeya Brinama już najskuteczniejszą wyszukiwarkę internetową świata, bijący rekordy popularności serwis wideo YouTube, a teraz koncentruje się na rozbudowie ofert}' programów komputerowych dostępnych za darmo przez internet. Android, czyli pierwsza aplikacja sterująca komórką przygotowana przez programistów Googlea, też wpisuje się w przyjętą przez firmę strategię swobodnego oprogramowania. Każdy użytkownik będzie mógł dokonywać w programie poprawek i dodawać mu nowe funkcje. Strategia Google'a, oparta na masowym dostępie do darmowego oprogramowania i zarabianiu na reklamach, uderza taranem w Microsoft, który od lat buduje pozycję na sprzedaży programów, a ostatnio również komórek (system Windows Mobile). Właśnie dlatego to starcie nie może skończyć się remisem. Klientom Microsoftu Google wysyła sygnał: porzućcie kosztowne i zawieszające się Windowsy na rzecz naszych programów. Nie musicie ich kupować i wgrywać do komputerów, wystarcz}, że wzejdziecie do internetu. - Zdaliśmy sobie sprawę, że sieć już dawno zrezygnowała z prostych stron tekstowych na rzecz złożonych, interaktywnych aplikacji online - tłumaczą szefowie Google. W świecie szerokopasmowego dostępu do internetu według pomysłu Google'a, aplikacje mogłyby być zatem używane i zapisywane tylko w sieci. W takim internecie nie miałoby już znaczenia, w jaki system operacyjny wyposażony jest komputer, bo do pracy potrzebowałby tylko przeglądarki i połączenia do sieci. Oczywiście pod warunkiem że powstałyby komputery funkcjonujące na takiej zasadzie, dziś bowiem nim włącz}' się internet, trzeba włączyć komputer, a włącza go właśnie system operacyjny.Możliwość przeniesienia programowego środka ciężkości z dysku twardego do sieci przewidział Bili Gates, który już 13 lat temu dostrzegł ogromny potencjał przeglądarek internetowych i rozpoczął bezpardonową walkę z ówczesnym liderem - programem Navigator Netscape'a. Jednym zabiegiem- dołączeniem własnej przeglądarki Internet Explorer do systemu operacyjnego Windows- zmiótł Netscape'a z powierzchni ziemi. Później, na jednej z licznych rozpraw antymonopolowych przeciwko Microsoftowi, tłumaczył: Netscape rozwijał produkt, który mógł albo znacznie obniżyć, albo wręcz wyeliminować zapotrzebowanie na Windows. Konkurenta udało się wykosić i dziś 61 proc. z 60,4 mld dolarów przychodów Microsoftu pochodzi ze sprzedaży systemu operacyjnego Windows i pakietu biurowego Office.Wszystko wskazuje jednak, że tak jak Microsoft znalazł sposób na Netscape'a, tak w słaby punkt giganta z Redmond świetnie trafili szefowie Google'a. - Myślenie o komputerach w kategoriach systemów operacyjnych to już przeszłość. Użytkownikom wystarczy szybkie narzędzie do obsługi aplikacji online - mówi Sergey Brin.Zgodnie z tą koncepcją Google zachęca użytkowników programu pocztowego Outlook do zamiany na jego własną pocztę Gmail z kalendarzem Google'a. Zamiast pakietu aplikacji biurowych Orfice proponuje własny odpowiednik dostępny w sieci oraz lokalizator internetowy, a wszystko to dostępne z każdego komputera na świecie podłączonego do internetu. Wystarczy się załogować. Użytkownik zyskuje pieniądze, które musiałby wydać na podobne oprogramowanie Microsoftu, a także sporo miejsca na dysku komputera. Kosztem jest natomiast komplet informacji osobistych udostępniony specjalistom marketingowym z Googlea. Nowe produkty Google'a - przeglądarka Chrome orazi system Android - stanowią również elementy tej układanki. Przeglądarka ma zastąpić Internet Explorer w komputerze, a Android otrzymał za zadanieprzegonienie Windows Mobile z telefonów. Sercem pokazanego właśnie modelu Gl, dostępnego w Europie na początku przyszłego roku, będą właśnie programy Google'a osiągalne za pośrednictwem bezprzewodowego łącza Wi-Fi. Ale co ważniejsze, w przeciwieństwie do Windowsów Android jest też otwarty na modyfikacje dokonywane przez samych użytkowników i docelowo nowe programy spod ich ręki będą dostępne w serwisie YouTube. W spójnej układance Google'a jest jednak słaba strona. Luźna, indywidualistyczna kultura tej firmy zaprzecza wszystkiemu, co świat biznesu budował przez dziesiątki lat. Niektórzy pracownicy - także i polskiego oddziału - w prywatnych rozmowach przyznają, że pełna autonomia w pracyT powoduje u nich poczucie braku celu. Doceniają to, że mogą rozwijać własne projekty, ale nie potrafią poruszać się na co dzień bez wyraźnych wytycznych od przełożonych. W takich warunkach każdy projekt Google'a wydaje się raczej przygodą grupy osób niż starannie zaplanowanym przedsięwzięciem całej firmy. Google. To już nie ta sama firma, która osiem lat temu zatrudniała kilkuset fanatyków. Dzisiaj jest wielką międzynarodową korporacją dającą pracę 20 tysiącom ludzi na całym świecie. Nie ma więc mowy o wspólnych z kolegami wyjściach na piwo po pracy. Pojawiają się spektakularne odejścia kluczowych menedżerów. Wkrótce też z pewnością pojawią się zarzuty, że Google wykorzystuje swoją potęgę w wyszukiwaniu treści w internecie do przejmowania nowych rynków. Wtedy zaczną się procesy antymonopolowe. Przykład Microsoftu pokazał, że nieustanne walki obronne w sądach mogą skutecznie blokować kreatywne myślenie.Taka przyszłość może spotkać Google'a, nawet jeśli za 10 lat wszyscy używać będą programów udostępnianych przez firmę w sieci oraz komórek z Androidem.
Pomysł za 10 milionówGoogle ogłosił konkurs na najlepsze pomysły, które "uczynią świat lepszym". Zwycięzca dostanie 10 mln dol. na wdrożenie. Propozycje można zgłaszać do 20 października na www.project10tothe100.com
Bić mistrzaGoogle, firmujące popularną wyszukiwarkę i serwis YouTube, chce pobić Microsoft w oprogramowaniu i telefonii komórkowej.Goegle- Ma 10 lat- Przychody w ostatnich czterech kwartałach: 19,5 mld dol.- Zysk netto w ostatnich czterech kwartałach: 4,85 mld dol.- Liczba pracowników na koniec czerwca: 19 604 osoby- Każdy z prawie 20 tysięcy pracowników przynosi firmie blisko milion dolarów obrotów rocznie- Wartość rynkowa: 142 mld dol.- Liczba rekordów wyszukiwań na Google'u w lipcu: 48,7 mld
Microsoft- Ma 33 lata- Przychody: 60,4 mld dol.- Zysk netto: 17,6 mld dol.- Liczba pracowników na koniec maja: 89 809 osób- Obroty na pracownika: 672 tys. dol.- Wartość rynkowa: 672 mld dol.; spośród wszystkich firm technologicznych na świecie tylko Microsoft, a także IBM Apple, są więcej warteod Google'a- Liczba rekordów na wyszukiwarce Microsoftu: 2,3 mld